Odwiedził nas niedawno Pan z grupy "Zelektryzowani". Przywiózł ze sobą sporą garść gadżetów magicznych, a wespół z nimi i sporą porcję wiedzy tajemnej. Fizyka z chemią przeplatały się wzajemnie czyniąc z nauki ciekawe widowisko....... na początek magia powietrza, a konkretnie jego nieprzeciętna moc ........ trochę nadmuchu i dzieciska fruwały na poduszkowcu -
....pułap lotów niski, więc bezpieczny.
Potem niby dwie przyssawki gumowe...... zassanie i próby rozłączenia. Bez szans ..... wielu próbowało.
Azot ....... gaz otaczający nas wokół, Pan miał go w ciekłej postaci w termosiku podręcznym ;-) Nalał do wiaderka ......
.........buchnęło oparami piekelnymi jak z pieca .......
....... i Magik pogonił z wiaderkiem buchającym dymem między widownię, jak lokomotywa. Spokojnie - całkowicie to bezpieczne.
Z gazów był i hel i radocha ze zmienionych głosów ;-)
Publika dopisała, od malucha do dużego....
.......choć niektórych nadmiar wiedzy powalił ;-) Spoko Młody, masz jeszcze czas, dumaj sobie dumaj, bo niektóre aspekty nauki trzeba przemyśleć......a może zasnął? hmmmmm.....
Na koniec zabawa z ogniem i gazem ........ zakaz wykonu w domu :-) Pan nazbierał co nie co gazu i pyknął ogienkiem .......
Mało mu było, to stół podpalił ....... i ognisko jesienne mamy. Ziemniaków nie dało rady niestety jesiennie przypiec .... Jednak ja bym na co innego uważał ;-) Naszą Panią Marysię cosik zbytnio ten ogień rajcuje.......Pani Marysiu, spokojnie, Noc Walpurgii dopiero na przełomie kwietnia i maja ;-)
